500 lat smutku


Wydaje się, że trochę niezauważona przez „szeregowego chrześcijanina” przeminęła 500. rocznica Reformacji. A szkoda, bo bez próby zagłębienia się w ten dramat nie zrozumiemy współczesnej sytuacji Kościoła i świata.

31 października 1517 roku, były augustianin Marcin Luter ogłosił swoją doktrynę, która dała początek protestantyzmowi, rozbiła Kościół Zachodni (dzisiaj ilość wyznań i wspólnot chrześcijańskich sięga grubo ponad 40 000!) i – jak widzimy na przykładzie protestanckich krajów współczesnej Europy – doprowadziła do całkowitej prawie marginalizacji przesłania Ewangelii w życiu jednostek i społeczeństw.

Na temat Reformacji napisano wiele naukowych prac, ale niewielu ludzi zadaje sobie trud, by je czytać i próbować zrozumieć bardzo złożony problem chrześcijaństwa początku XVI wieku. Bo nie jest to tylko zagadnienie historyczne, ale także filozoficzne, społeczne, polityczne, a przede wszystkim teologiczne. Bardzo niewielu dziennikarzy zna się na tym, więc zdecydowana większość powtarza uproszczone tezy ze szkolnych podręczników historii, gdzie Lutra używa się jako wygodnego narzędzia uderzenia w Kościół katolicki. O Reformacji pisze się najczęściej pozytywnie wskazując, że była nowoczesną próbą naprawy zepsutego Kościoła lub lekarstwem na chorobę trawiącą chrześcijaństwo. Tylko że Marcin Luter nie chciał leczyć Kościoła, on uważał Kościół za chorobę, którą trzeba zwalczyć.

Wybitny historyk, członek Polskiej Akademii Nauk prof. Grzegorz Kucharczyk tak pisze: „Luter odrzucał samą zasadę Kościoła rozumianą jako istnienie ustanowionego przez samego Boga pośrednika i nieomylnego przewodnika ludzi wierzących w drodze do Nieba. Tak naprawdę nie chodziło o takie czy inne grzechy ludzi Kościoła, ale – powtórzmy – o samą zasadę Kościoła. To był krok iście rewolucyjny. Aby zrozumieć głębię (straszliwą) tej rewolucji zapoczątkowanej przez Lutra, przypomnijmy sobie słowa, które o Kościele wypowiedział niemal równo dwadzieścia lat temu św. Jan Paweł II: Kościół jest przecież naszą duchową matką. Jemu zawdzięczamy to, że ’zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy’ (1 J 3,1). […] Starajmy się zawsze wielkodusznie i w duchu ufności przyjmować to, co nam Kościół głosi i czego nas naucza. Droga, jaką wskazuje nam Chrystus żyjący w Kościele, prowadzi ku dobru, ku prawdzie, ku życiu wiecznemu. Jest to przecież Chrystus przemawiający, przebaczający i uświęcający. ’Nie’ powiedziane Kościołowi byłoby równocześnie ’nie’ powiedzianym Chrystusowi (Jasna Góra, 4 czerwca 1997). Takie ‘nie’ powiedzieli Marcin Luter, Jan Kalwin, Ulrich Zwingli et consortes. Przypomnijmy sobie, że – jak uczy św. Paweł Apostoł – Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. Pytanie podstawowe brzmi: jak można wierzyć w Chrystusa, jednocześnie odrzucając Jego Ciało?”

Jeśli odrzucam Kościół z Jego Urzędem Nauczycielskim (Papież i biskupi), doktryną i Tradycją, a opierać chcę się jedynie na Piśmie świętym zgodnie z protestancką zasadą sola Scriptura (tylko Pismo), to jak to ma wyglądać w praktyce codziennego życia? Prof. Kucharczyk: „[Luter] w swoich pismach mówił, zwłaszcza od 1519 r., że właściwie liczy się tylko sumienie. Dobry chrześcijanin w swoim sumieniu rozstrzyga, jak powinien żyć, jak powinien odkrywać Słowo Boże. Zwróćmy uwagę, że to sumienie było pozbawione jakiejkolwiek formacji, ponieważ całkowicie odrzucony był autorytet Kościoła. Czyli człowiek sam dla siebie ustalał reguły. Tak właśnie Marcin Luter ustalił samodzielnie kanon Pisma Świętego. Sam ustalił, które księgi są autentyczne, a które nieautentyczne. On jednoosobowo stwierdził, że np. List św. Jakuba Apostoła, gdzie mowa jest o tym, iż wiara bez uczynków jest martwa, jest nieautentyczny, bo to zdanie całkowicie stało w sprzeczności z jego nauką o tzw. usprawiedliwieniu człowieka tylko przez wiarę czy tylko przez łaskę. […] Marcin Luter, który ciągle mówi o roli Pisma Świętego jako o podstawowym źródle wiary dla każdego chrześcijanina, jednocześnie odrzuca Kościół, bez którego nie byłoby Pisma Świętego. Najpierw był Kościół, a później Pismo Święte”.

Przeakcentowanie roli własnego sumienia i osądu leży u podstaw dzisiejszego hiperindywidualizmu i relatywizmu czy nieufności do autorytetów. Dla wielu ludzi mówienie, że istnieje jakaś ostateczna i niezmienna prawda czy obiektywne i najwyższe dobro, które należy brać pod uwagę, jest niedopuszczalnym atakiem na ich wolność i osobisty system wartości. Jak w takim świecie głosić Ewangelię, która przecież o takiej Prawdzie i takim Dobru mówi? Luter, który zamykając usta następcom Apostołów, chciał dopuścić do głosu samego (i tylko) Jezusa, ostatecznie sprawił, że Słowo Boże jest dziś w Europie powszechnie odrzucane lub – co gorsza – ostentacyjnie lekceważone jako nieszanujące wolności człowieka i ingerujące w jego życie.

W dyskusji o Reformacji brakuje często zagłębienia się w wizję człowieka, jaką miał Luter. a to może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego takie a nie inne poglądy głosił Ojciec Reformacji. Bo choć traktuje się go jako piewcę wolności i racjonalności człowieka stojącego w opozycji do katolickiego ciemnogrodu, to prawda może tu wielu zaskoczyć. Prof. Kucharczyk pisze: „U podstaw tych rozbieżności między Lutrem a Kościołem tkwiła odmienna wizja natury człowieka. Wedle Lutra ludzka natura została trwale i całkowicie zepsuta (natura corrupta) przez grzech pierworodny. Kościół zaś naucza, że grzech pierworodny zranił co prawda naturę człowieka (natura vulnerata), ale nie w taki sposób, by nie móc współdziałać dobrymi uczynkami z łaską Bożą. Podstawowym instrumentem po stronie człowieka w tym dziele jest jego wolna wola. Luter odrzucał ten pogląd, bo skoro natura człowieka została trwale zdeprawowana, to tym samym zniewolona jest przez ten grzech oraz inne grzechy (niezmazywalne, tylko przykryte!) wola człowieka. Według twórcy reformacji nie było czegoś takiego jak wolna wola. Tym samym nie było czegoś takiego jak postęp moralny, skoro nasze zbawienie zależy tylko i wyłącznie od woli Boga. Przy czym wszechmoc Bożej woli Luter mylił z arbitralnością. Podobnie jak grzech pierworodny z pożądliwością, a wiarę w usprawiedliwienie z zadufaniem lub to, co katechizm nazywa zuchwałą wiarą w Boże miłosierdzie”.

„Z koncepcji Lutra o całkowitym zepsuciu natury człowieka płynęła dalsza konsekwencja w postaci odrzucenia ludzkiego rozumu. Twórca protestanckiej reformacji za jeden z grzechów Kościoła rzymskiego, dowód jego duchowego upadku, uważał afirmowanie roli ludzkiego rozumu, który – jak naucza Kościół – potrafi w stworzeniu odnaleźć ślady Stwórcy. Zupełnie obca była Lutrowi myśl, którą pięknie wyraził św. Jan Paweł II we wstępie do swojej encykliki Fides et ratio (1998), że wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. […] Twórca reformacji twierdzi, że człowiek wierzący (rzecz jasna wierzący na sposób podany przez Lutra) nie może być człowiekiem rozumnym. Oświeceniowcy będą później twierdzić, że człowiek rozumny nie może być człowiekiem wierzącym. Efekt jednak był ten sam. W obu przypadkach – Lutra i oświeceniowców – doszło do zerwania związku między wiarą a rozumem, a w konsekwencji do sekularyzacji (zeświecczenia) nauki” – pisze Kucharczyk. Warto w tym miejscu przytoczyć słowa samego Lutra, który podczas jednego z kazań (!) głoszonych w Wittenberdze w 1546 roku wołał: "Rozum to jest największa ku..wa diabelska, z natury swojej i sposobu bycia jest szkodliwą ku..wą. Jest prostytutką, prawdziwą ku..wą diabelską, ku..wą zeżartą przez świerzb i trąd, którą powinno się zdeptać nogami i zniszczyć ją i jej mądrość... Rzuć jej w twarz plugastwo, aby ją oszpecić. Rozum jest utopiony i powinien być utopiony w chrzcie... Zasługiwałby na to, ohydny, aby go wyrzucono w najbrudniejszy kąt domu, do wychodka" (za: J. Maritain, Trzej reformatorzy, s.66). Komentarz do tych słów jest chyba zbędny...

Największe spustoszenie Reformacja poczyniła jednak w obszarze życia duchowego. Luter i jego następcy odrzucili potrzebę i sens życia zakonnego, odrzucił kult Matki Bożej i świętych, ogołocili kalendarz liturgiczny z większości obchodów oraz odrzucili praktycznie wszystkie – poza chrztem – sakramenty. A ich atak na realną obecność Chrystusa w Eucharystii i ofiarniczy charakter Mszy św. jest chyba najmocniejszym dowodem na to, że Ojcu Reformacji i jego naśladowcom nie zależało na reformie, a na destrukcji.

Prof. Kucharczyk: „Luter i jego naśladowcy zanegowali bowiem – wśród innych sakramentów Kościoła – także Sakrament Ołtarza. Odrzucili naukę o ofiarnym charakterze Mszy Świętej i w związku z tym zanegowali sakrament kapłaństwa (jeśli nie ma Ofiary, to po co kapłan?). Odrzucili również katolicką naukę o realnej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. W ten sposób dołączyli do grona tych uczniów Chrystusa, którzy nie byli w stanie znieść Jego ‘twardej mowy’ o Ciele i Krwi Syna Człowieczego i dlatego opuścili Go jeszcze przed Jego Męką, o czym zaświadcza Ewangelia św. Jana w szóstym rozdziale. To prawdziwa prefiguracja wszystkich przyszłych herezji odrzucających naukę (przyznajmy, trudną) o realnej obecności Syna Człowieczego pod postaciami chleba i wina. Jednak tylko bezwarunkowe przyjęcie ‘trudnych słów’ Zbawiciela z Jego wielkiej mowy eucharystycznej jest gwarancją zbawienia. Jak uczy św. Jan Paweł II w swojej encyklice Ecclesia de Eucharistia (2003): Eucharystia, pojęta jako zbawcza obecność Jezusa we wspólnocie wiernych i jako jej pokarm duchowy, jest czymś najcenniejszym, co Kościół posiada na drogach historii (par. 9)”.

Jeśli dodamy do tego odarcie z sakramentalności instytucji małżeństwa („W małżeństwie nie ma niczego, co by należało do Ewangelii” – pisał Luter) i oddanie go pod wyłączną władzę państwa, to otrzymamy główny element wyjaśniający nam niełatwą sytuację instytucji małżeństwa we współczesnym świecie.

Niech 500 lat Reformacji będzie dla nas okazją do wzmożonej modlitwy o jedność Kościoła zranionego podziałami. A szczególną Patronką tej modlitwy uczyńmy Matkę Boską. Na zdjęciu widzimy jej figurę z Kadyksu zniszczoną przez protestantów i czczoną od tamtych czasów jako Najświętsza Maryja Panna Zraniona.

(zob. http://wp.naszdziennik.pl/2017-10-25/282749,rewolucja-nie-odnowa.html; http://wp.naszdziennik.pl/2017-10-25/282751,reformacja-czyli-destrukcja.html; http://www.radiomaryja.pl/informacje/u-nas-prof-g-kucharczyk-marcin-luter-szedl-kierunku-odnowy-kosciola-zaprzeczenia/)

Zachęcamy do przeczytania:

Grzegorz Kucharczyk, Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji, wyd. Prohibita, Warszawa 2017

Grzegorz Kucharczyk, Czerwone karty Kościoła, wyd. KKK, Poznań 2002

Hilaire Belloc, Herezja reformacji, Wydawnictwo AA, Kraków 2017

Hilaire Belloc, Wielkie herezje, Wydawnictwo AA, Kraków 2016

Jan Badeni TJ, Angielscy męczennicy reformacji, wyd. Prohibita 2016

Jean-Michel Gleize, Prawdziwe oblicze Lutra, wyd. Katolicki Instytut Apologetyczny im. św. Tomasza z Akwinu, 2017

Większość tych książek znajdziecie na www.multibook.pl

Ogłoszenia

Miejskie Centrum Kultury i nasza Parafia zapraszają w niedzielę, 19…
Miejskie Centrum Kultury i nasza Parafia zapraszają w niedzielę, 19…
Do 8 listopada trwa Oktawa Uroczystości Wszystkich Świętych. Każdego dnia…

Popularne artykuły

Drodzy Parafianie! Już w najbliższym czasie (10 - 12 grudnia br.) staniemy się świadkami nawiedzenia naszej Parafii przez św. Michała…
Wywiad z ks. dr. Markiem Zawadzkim - proboszczem par. św. Michała Archanioła w Płońsku na temat prac planowanych na cmentarzu…
Parafia św. Michała Archanioła w Płońsku zaprasza na pielgrzymkę śladami Pana Jezusa Termin: Ferie zimowe 2018 r. ZIEMIA ŚWIĘTA –…

Kalendarz liturgiczny

Informujemy, że ta strona wykorzystuje pliki cookies, które dostarczają nam danych statystycznych o ruchu użytkowników. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies, zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Politykę cookies